Kjerag, Norwegia

Wędrując na Kjerag

Planując tegoroczną podróż po Norwegii, chcieliśmy odwiedzić ponownie płaskowyż nad fiordem Lyse i wybrać się znowu szlakiem do Kjeragbolten – wielkiego kamienia skalnego, który utknął sobie między dwoma skałami prawie 1000 metrów nad fiordem…

Po ubiegłorazowej wspinaczce na Kjerag byliśmy zachwyceni: po pierwsze fantastycznymi krajobrazami, po drugie samą wędrówką po szlaku i po trzecie spokojem. Chcieliśmy to powtórzyć. Ale, że nic dwa razy się nie zdarza… Udał się punkt pierwszy – krajobrazy (czasami wręcz księżycowe;)) zapierały dech w piersiach… Dla nich warto było wejść po raz drugi… Punkty drugi i trzeci mogliśmy zapomnieć już na wstępie… Niestety. O ile jeszcze trzy lata temu szlak ten nie był zbyt popularny, tak teraz tłum tłumem poganiał, co się przekładało na drogę, szybkość wejścia, zejścia, przestoje, deptanie po piętach, poganianie i brak ciszy… Kontemplowanie niezwykłej przyrody w ogóle nie wchodziło w grę. Droga, którą przemierza się w ok. 6 godzin, zajęła nam tym razem troszkę dłużej, gdyż myśmy po prostu co trochę odczekiwali masy depczące nam w biegu (!) po piętach swoimi szmacianymi tenisówkami tudzież butami na obcasach (!!!!) – serio. To jest szlak, który ma ostre podejścia po łańcuchach, skały są bardzo śliskie i strome, ale pani na obcasach to nie przeszkadzało. Za to nieco później byliśmy świadkiem akcji ratunkowej z użyciem helikoptera. I wiecie co, zdenerwowałam się, bo osób w szmaciakach, klapkach i w obuwiu, w którym można iść na plażę albo do miasta a nie w góry, widziałam mnóstwo – i nie mam zrozumienia dla takiej bezmyślności. I tak sobie myślę, że ratownicy górscy, który narażają swoje życie dla nieodpowiedzialnych turystów w szmaciakach, pójdą do nieba z butami.

Poniżej kilka zdjęć ze szlaku, dla krajobrazów warto :) (galeria ma 24 zdjęcia, te cztery ostatnie pokazują się dopiero, jak się kliknie na drugą stronę)

 

A tu rzeczone obcasy, jak dla mnie bezmyślność całkowita… Jedno trzeba tej pani zostawić, doszła na szczyt…

Na szlaku w obcasach/ Kjeragbolten, Norwegia 2012

 

A tu link do mojego wpisu o Kjeragbolten z 2009. Proszę się nie dziwić, mam tę samą chusteczkę z łosiami na głowie, tę samą kurtkę (i buty też ;)). Dobrze, że chociaż spodnie inne ;)

26 comments on “Wędrując na Kjerag

  1. Cudowne widoki ! aż mnie tak coś w śordku jakaś taka tęsknota za włóczeniem się chwyciła … aż do łez w oczach :)
    Chciałam zapytać czy jest zakaz wchodzenia na kamień ale chyba nie… :)
    A co do akcji ratowniczych w których trzeba ratować turystów w szpilkach czy klapkach to koszty takiej akcji powinni właśnie oni ponosić. Za bezmyśloność i głupotę. Niestety jest to totalnie nagimnne chyba wszędzie.
    pozdrawiam :)

    • Obiezyswiatka

      Pestko, aż tak bardzo nie chciałam wzruszać :)
      Ale widoki były naprawdę piękne.
      Nie, zakazu nie ma, w tym roku miałam wrażenie, że to raczej młodzież szkolna tam wchodzi a rodzice stoją z boku ;)
      Tak, jestem za, jak ich trzepnie po kieszeni, to drugi raz w szpilkach nie pójdą w góry.
      Dobrego wieczoru!
      O.

  2. Byłam tylko na fiordach Kotoru – w drodze do Njegusi -zwanych agrafkami. Przepiękne i wrażenia niezapomniane!
    Ale te Norweskie! Az dech zapiera!

    • Obiezyswiatka

      Fusillko, ja tam jeszcze nie byłam, ale wszystko przede mną :)
      Pozdrawiam!
      O.

  3. Takie samo obuwie „górskie” znajdziesz wśród turystów w Tatrach :)
    A fiord oczywiście fantastyczny! Już od dawna na mojej liście must see ;)

    • Obiezyswiatka

      Domi, tak, tak. Ja tylko nadziwić się nie mogę, jak bardzo można nie myśleć. I być ślepym na otoczenie, bo jeśli nie pomyśleli, to powinni chociaż zreflektować, że ludzie wokół nich mają buty, całkiem odbiegające od tych, które oni mają na nogach. Może niekoniecznie modne i nieco zniszczone, ale przynajmniej nadające się do chodzenia po górach. Nie mówiac o tabliczkach przed wejściem na szlak…
      Ech.
      Fiord jest piękny :)
      O.

  4. wodoki fantastyczne, ale nie wiem czy ktos by mnie namowil, zebym ja stanela blisko tej przepasci, na te dziewczyne, na wiszacym kamieniu jak patrze to mi serce do gardla podchodzi.

    • Obiezyswiatka

      Moniko, ja nie weszłam ani za pierwszym, ani za drugim razem. To dziewczę stoi pewnie, ale nawet byli tacy, co na czworakach stali ;)
      O.

  5. No bardzo ładne szpilkokozaczki, Obieżyświatko. Aleś zawędrowała wyyysokooo! I że się tak nie boisz stać na kamieniu, co wisi kilometr nad przepaścią… ;)

  6. a ja nigdy nie dotarlam do Norwegii, szkoda :)

  7. bajecznie nieziemskie i nieziemsko bajeczne!
    szóste (i inne) zapiera dechę w piersi!
    lecz dlaczego tym razem były tłumy? szczyt sezonu?
    a z tym helikopterem to nie głupota, tylko spryt – ktoś lazł pod górę, zmęczył się i wezwał „taxi” ;-)

    • Obiezyswiatka

      Er, mnie te krajobrazy fascynują, mogłabym się ciągle w nie wptrywać.
      Nie, to był ten sam czas, tamtym razem i tym byłam tam w lipcu. Teraz wyruszyłam jednak rano, przed trzema laty dopiero po południu. Może też stąd ta różnica. Ale ja ogólnie miałam wrażenie, że okropnie pełno było w tym roku w Norwegii.
      O.

  8. Ło matko pojedyncza!!!!
    OBIEŻYŚWIATKA JESZCZE NIE BYŁA TAM, GDZIE JA, PRZYPADKOWA TRURYSTKA TRAFIŁAM!!!!
    Nie wierzę po prostu!
    Dobra!
    Wiadomo! Świat jest jaki jest, i czasem trudno znaleźć się na szlaku! Fakt faktem, byłam pewna na sto procent, że byłas na kotorskich agrafkach!
    porównanie żadne do fiordów norweskich, ale zobaczyć warto. Zwłaszcza dla tej karkołomnej jazdy górskimi serpentynami, szczególnie wtedy, gdy z naprzeciwka zjeżdża inny autobus.
    Serce należy mieć jak dzwon!
    Serdeczności!

    • Obiezyswiatka

      Fusillko, ale jeszcze wszystko przede mną i może kiedyś się na te agrafki wybiorę ;) Dum spiro, spero ;)
      Uściski!
      O.

  9. Powtórzę: bajkowo! Moja koleżanka od niedawna mieszka w Norwegii i raczy mnie zdjęciami i opowieściami o takich fantastycznych miejscach i wciąż mi mało i mało, więc cieszę się, że i tu mogę sobie poczytać. I popatrzeć.

    Tylko z jednej strony chciałabym się tam wybrać, a z drugiej mam taką fatalną kondycję, że pewnie znienawidziłabym siebie, pomysłu na wycieczkę i świata wokół po kilkunastu metrach. Tzn. mam nadzieję, że to sprawa kondycji, a nie pogorszenia zdrowia czy coś, bo ostatnio łapię się na tym, że niezwykle szybko się męczę. A byłoby mi nieco wstyd, gdyby przegoniła mnie pani na obcasikach ;)

    • Obiezyswiatka

      Ken, no to Ty masz opowieści z pierwszej ręki :) Może się skusisz kiedyś, żeby odwiedzić koleżankę :)
      Nic się nie martw, pani w szpilkach Cię nie przegoni.
      Mam nadzieję, że to nic poważnego, że się męczysz. Może to przesilenie jesienno-zimowe. Zadbaj o witaminy :)
      O.

  10. Widoki naprawdę zapierają dech! Śmiałkini, która weszła na ten kamień też przyprawiła mnie o zawrót głowy ;-)
    A co do klapeczek i kozaczków, czy to przypadkiem nie byli Polacy? Bo w polskich górach takich okazów na najbardziej niebezpiecznych trasach nie brakuje.

    • Obiezyswiatka

      Manitou, odważni wchodzili, ja wolałam podziwiać z boku :)
      Kilku Polaków widziałam w szmaciakach, fakt. Ale nie tylko ich. Również inne nacje.
      Sami siebie narażają na niebiezpieczeństwo, a góry są po to, aby je podziwiać a nie nogi sobie łamać.
      O.

  11. To, że zdjęcia piękne nie trzeba pisać. I pomyśleć, że fotografie zazwyczaj nie oddają w pełni naury…
    Uwielbiam płaskowyże. Czuję się wtedy jak na dachu świata… ja i przestrzeń…. jeśli nie ma tłumów. Bo wtedy niestety część przyjemności ucieka.

    Dobrego dnia :)

    • Obiezyswiatka

      Gusiook, miło, że zajrzałaś :)
      Tak, o tak, dach świata :) A tłumy okropieństwo, ale czasem trzeba zacisnąć zęby…
      O.

  12. Pingback: Pen y Fan | Zapiski Obieżyświatki

  13. Pingback: Yes, This ist the way to Preikestolen | Zapiski Obieżyświatki

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *