Zimą w Wenecji

Zimą w Wenecji

Właśnie teraz, kiedy piszę ten pierwszy post w nowym roku, za oknem ostatnie promienie styczniowego słońca leniwie przygotowują się do popołudniowo-nocnej drzemki. Gasną powoli. Siedzę przy biurku, spoglądając od czasu do czasu zza ekranu monitora na słoneczną ulicę i kolorowe fasady domów. Ale myślami jestem daleko. Po drugiej stronie Alp. Jestem zimą w Wenecji. Jest zima w Wenecji.
„Wiele księżyców temu dolar był wart 870 lirów, a ja miałem 32 lata. Kula ziemska była również lżejsza o dwa miliardy dusz, a bar przy stazione, na której wysiadłem w ową zimną grudniową noc, był pusty…” – tak zaczyna się „Znak wodny” Josefa Brodskiego (J. Brodski, Znak Wodny, Kraków 1993), książka-wyznanie, esej o miłości do Wenecji, mieście na wodzie. Brodski zakochał się w nim i od 1972 r. przez 17 lat przyjeżdżał spędzić kilka zimowych tygodni w Wenecji. Zimą właśnie. Nigdy nie chciał przebywać tu latem…

Trudno się nie zgodzić z Josefem Brodskim, który nieco dalej pisał, że zima to pora abstrakcyjna, która lekceważy kolory (nawet we Włoszech), podkreśla za to zimno i ulotność światła dziennego. Poznawanie zamglonej, mokrej od deszczu Wenecji, z migotliwymi światłami w ciemnych uliczkach-kanałach jest czymś niesamowitym. To jest Serenissima Brodskiego, ale i poniekąd moja.

 
Kilka dni temu, kiedy już nikt nie pamiętał o lirach, a ja miałam trzydzieści parę lat, zimnym szarym grudniowym popołudniem wysiadłam z autobusu nr 6 na Piazzale Roma. Kula ziemska nabrzmiała od miliardów ludzkich dusz została daleko w tyle. Tu było prawie pusto. Wenecja płakała rzęsistym deszczem, wiatr dął przez wodne zaułki miasta. Zmrok zapadał szybko. Zimno rozpanoszyło się na dobre. Nagle zaczął padać śnieg, mokry i ciężki lepił się do wszystkiego. Osiadał na kościołach, kościółkach, pałacach, placach, na vaporetto i wysoko postawionych kołnierzach niewielu przechodniów, przemykającym chyłkiem. Zasunęłam swoją kurtkę pod samą szyję, naciągnęłam mocniej ciepłą czapę na uszy i ruszyłam w nieznane po tajemniczych uliczkach, przez mosty, mostki i mosteczki oblepione śniegiem, przez kanały Wenecji. I to była niezapomniana podróż.

Śnieg w Wenecji, grudzień 2014
Śnieg w Wenecji, grudzień 2014

 

 

A że zaczęłam od Brodskiego, to pokażę Wam dzisiaj wyspę San Michele – wyspa-cmentarz. Znajduje się w lagunie, w połowie drogi między Wenecją a wyspą Murano. San Michele jest malutka, ma niecałe 18 hektarów. W XIII w. założono tu klasztor kamedulski, ale budowla nie przetrwała długo. Musiano ją rozebrać, w 1460 r. odbudowano zaledwie Campanile, która do dzisiaj króluje nad wyspą. Jedyny świadek gotyku. Pod koniec XV w. wzniesiono tu kolejny kompleks klasztorno-kościelny – San Michele in Isola, tym razem odpowiednio do epoki – w stylu renesansowym, który przetrwał do dziś. Częścią kościoła jest również powstała kilkadziesiąt lat później Capella Emiliana – renesansowe mauzoleum zbudowane na planie sześciokątnym z kamienia wapiennego. Na wyspie chowani są nie tylko wenecjanie. San Michele to miejsce ostatniego spoczynku Josefa Brodskiego, ale i Igora Strawińskiego czy Jeana Schlumbergera i innych.

 


Kończąc ten pierwszy wpis o Wenecji, chcę Was zaprosić już na kolejne. Bo, że do tego miasta będę wracać we wspomnieniach, to pewne.

 

***
A na nowy rok życzę Wam, abyście na końcu 2015 roku życzyli sobie, aby 2016 był przynajmniej w połowie tak szczęśliwy jak 2015!

O.

37 comments on “Zimą w Wenecji

  1. A „Ksiege z wyspy St.Michelle” czytalas?
    Moja ulubiona swego czasu lektura.

    • Obiezyswiatka

      Ikroopko, nie, nie czytałam. Poszukam jej po niemiecku.
      O.

      • Aj, Księga z San Michele, oczywiscie. Axel Munthe.
        Pisanie bez klawiatury wciaz sprawia mi klopoty.
        Pomyslnosci:)
        I pozdrowienia z zasypanej sniegiem Szklarskiej:)

      • Pamietam Ksiege z San Michele, lata temu ja czytalam ,ale jak znajde to jeszcze raz chetnie przeczytam i po Brodskiego siegne i Obiezyswiatke poczytam, bo widze, ze z Brodskim konkurowac moze:)

        • Obiezyswiatka

          Moniko, :) bo zacznę się czerwienić :)
          Po książkę sięgnę na pewno.
          Pozdrawiam!
          O.

  2. Ja w Wenecji byłam akurat latem :) Korzystając z rozmówek zapytałam się jakiejś kobiety, gdzie można kupić bitel na autobus, no i babeczka mi odpowiedziała, tylko ja nic z tego nie zrozumiałam hahaha. Na szczęście z kierowcą w autobusie można było po angielsku porozmawiać :)

    • Obiezyswiatka

      Ulinko, można i latem :) Przypuszczam, że o każdej porze roku to miasto może zachwycać :)
      O.

  3. ależ magiczny klimat zdjęć i piękna notka u Ciebie chyba jedna z najpięknieszych .
    wspominam zimową Wenecję z nostalgią bywałem tam zimą dosyć często 25 lat temu kiedy przez rok studiowałem w nieodległym Pordenone około godziny pociagiem od Wenecji … zimą (ale przed carnevale :^) Wenecja potrafi być magicznie piękna często zamglona i pozbawiona natłoku turystów … szczególnie kiedy przejdzie się na drugą stronę mostu Academia w kierunku Galerii i zagłebi w Dorsoduro gdzie turyści nie dochodzą już :^)

    a wiesz jeden jedyny raz była niesamowita widoczność i widać było w oddali zdaje się Dolomity w śniegu na horyzoncie

    wiele dobra i pięknych chwil w domu i w podróży serdecznie Wam życzę

    • Obiezyswiatka

      Peregrino, zazdroszczę Ci tych zimowych pobytów w Wenecji :)
      Ja spędziłam tam tylko kilka dni. Najpiękniejsze są te zaułki, ślepe uliczki, w których można się zgubić. Bez turystów właśnie.
      Tak, góry i ja mogłam podziwiać. Fantastyczny widok.
      Dziękuję za życzenia i zasyłam Tobie również!
      O.

  4. O, to lubię! Piękne miasto, bez miliona turystów to jest to :-)

  5. o, zaczęłaś rok blogiczny z grubej rury! pięknie, a zwłaszcza na zdjęciu drugim!
    a propos przypomina się niedawny wpis w blogu mojego kolegi:
    http://drugaminoga.blogspot.com/2014/11/salizada-seriman-calle-volti.html
    podobny w tematyce, choć inny w formie,
    wszystko to razem bardzo zachęca do odwiedzin Wenecji, gdzie wprawdzie raz dawno temu byłem, ale tylko raz i dawno temu – za dawno i za krótko, by się zachwycić jak Brodski. może też dlatego, że nie było to zimą (choć zimno było).

    • Obiezyswiatka

      Er, dziękuję za linka do wpisu Twojego kolegi. Cykl bardzo ciekawy. Przepatrzyłam na szybko moje zdjęcia i byłam w okolicy, ale chyba nie zrobiłam zdjęcia tej właśnie uliczce. Poszukam jeszcze, może akurat ;)
      Taki rodzaj pobytów, o których piszesz, że dawno i za krótko, znam. Pozostaje po nich niedosyt.
      A Wenecja, jak pisałam wcześniej, urzeka pewnie każdą porą roku. Myśmy się wybrali świadomie zimą do Włoch, mieliśmy nadzieję na mniejszą ilość tłumów :) W Wenecji to się udało.
      O.

  6. Zazdroszcze, my planujemy byc tam w kwietniu jak wszystko pojdzie dobrze

  7. Jaka piękna notka! Wspomnienie „Znaku wodnego” Brodskiego zawsze budzi we mnie cieplejsze uczucia. Piękne, klimatyczne wyznanie miłości do ukochanego miasta…

  8. Ja niestety w Wenecji to tylko latem… :-(
    Bardzo ciekawy post, super tekst i klimatyczne zdjęcia. :-)
    P.S. Szczęśliwego Nowego Roku 2015!

    • Obiezyswiatka

      Jacku, a nie, nie niestety ;) Latem jest też piękna (ale nie byłam ;)).
      Cieszę się, że Ci się spodobała notka.
      Tobie również wszystkiego dobrego!
      O.

  9. Z niecierpliwością czekam na zimowe zdjęcia Twojej Wenecji. Moja, sprzed dwóch prawie lat, była oczywiście letnia, a i nie do konca poznana, jak to z wycieczkami zorganizowanymi bywa!

  10. Dzięki Twemu komentarzowi przejrzałem Twój blog, którego dotąd nie znałem – podziwiam, ile miejsc odwiedziłaś, ale przede wszystkim, że piszesz, nie tylko wrzucasz zdjęcia :) A także czytasz, jak świadczy ostatni wpis. Ale mam dwa pytania – pierwsze: chętnie śledziłbym Twój blog, ale nie wiem, jak – nie widzę tu nigdzie kanału RSS, a moja wiedza o internecie nie obejmuje innej metody śledzenia, drugie – zostawienie tu komentarza to było małe wyzwanie, WordPress pytał mnie najpierw o mój mail, którego nie znoszę w takich sytuacjach podawać, czuję się wtedy, jakby mnie policja spisywała – czy to konieczne?…

    • Obiezyswiatka

      Druga Minogo, miło mi, że zajrzałeś do mnie. Er jest winny ;)))
      A tak, wiesz, czytam, czytam, czytam i jeszcze raz czytam ;) Okropnie dużo, szybko i z zapałem, ale i tak nie dam rady przeczytać wszystkiego.
      Podróżuję też, ale nie samolotem, więc docieram do miejsc statkami, koleją, na czterach kółkach albo piechotą i bardzo to sobie cenię ;)
      Co do Twoich pytań:
      1. Kanał RSS był sobie tu kiedyś, ale zastrajkował i przestał działać. Mimo prowadzonych negocjacji, trwał przy swoim strajku a ja po jakimś czasie straciłam cierpliwość i go wyrzuciłam. Są dziedziny życia, w których strajk się nie popłaca ;) – można by rzec. Co do śledzenia mojego bloga, to jeśli oczywiście masz na to ochotę, możesz mnie u siebie umieścić na blogu w polecanych linkach w prawej szpalcie. Jak wstawię nowy wpis, będzie widoczne, że jest nowa notka. Ale wtedy musiałbyś na ten link kilknąć, aby wylądować na moim blogu. Tylko takie rozwiązanie przychodzi mi do głowy.
      2. Jeśli chodzi o imię/nick i mail to to jest jedna opcja, nie mam możliwości ich rozdzielenia. Mogę tylko wybrać albo „tak”, albo „nie”. Przy haczyku przy „tak” wygląda to tak, jak w stanie obecnym – potrzebe jest imię i mail; przy haczyku przy „nie” nie trzeba byłoby podawać nawet imienia, a ja jednak lubię nazywać gości po imieniu. Wydają się mniej anonimowi :)
      Ale rozumiem, że nie musi się to podobać każdemu.
      Może jednak spotkamy się od czasu do czasu na blogowisku?
      Pozdrawiam,
      O.

  11. Obieżyświatko, oczywiście jestem zachwycona, co już Ci wielokrotnie mówiłam.
    Dwa obrazki foto, z nocną latarnią (1/7) i ze słońcem w chmurach (4/7) zrobił zdaje się niejaki van Gogh?

    Nie wiedziałam, że Brodski tak był z Wenecją związany, ale to chyba jakaś rosyjska choroba, żeby się tam zakopywać na stałe? Jeszcze Diagilew zrobił to samo.

    • Obiezyswiatka

      Almetyno droga, :) bardzo krzepiące są Twoje słowa. Dziękuję :) Takich mi dzisiaj trzeba, bo znajduję się w stadium wątpienia, jeśli chodzi o różne obszary moich działań.
      Ale ucha sobie obcinać nie będę ;)
      A tak, sporo ich tam na tym cmentarzu, coś w tym musi być.
      Macham!
      O.

  12. bardzo lubię zimowe zwiedzanie pustych miast :) może uda mi się wybrać do Wenecji choćby przejazdem, kto wie? wszystkiego najlepszego na Nowy Rok! pozdrawiam :)

    • Obiezyswiatka

      Gwiezdna, niech się spełnią Twoje marzenia! :) Może się uda!
      Dobrego wieczoru!
      O.

  13. CiekawAOSTA

    Zimą w Wenecji nigdy nie byłam, z Twoich zdjęć i opisów wynika, że i zimą może być urokliwie. Wszystkiego najlepszego w 2015 roku!

    • Obiezyswiatka

      CiekawAosta, ja tam pojadę jeszcze raz, na pewno :)
      Dziękuję i dla Was również dobrego 2015!
      O.

  14. Piękny wpis, piękne zdjęcia. Muszę przeczytać jeszcze raz „Znak wodny”.
    Wszystkiego co najlepsze i najpiękniejsze w nowym roku, Obieżyświatko! Wspaniałych podróży :-))
    Pozdrawiam.

    • Obiezyswiatka

      Manitou, dziękuję :)
      Dla Ciebie wszystkiego, co dobre w nowym roku! Wielu ciekawych spotkań w czasie i przestrzeni:)
      Dobrego weekendu!
      O.

  15. Pingback: Czy Wenecja istnieje naprawdę? | Zapiski Obieżyświatki

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *