O podróży do Moskwy, babuszkach i dlaczego wróg do Rosji pociągiem nie wjedzie

Napisane: 04.09.2010
Od kilku dni myślę i myślę, i wymyśleć nie mogę, co i w jakiej kolejności opowiedzieć. Chciałabym wszystko jednocześnie, a tak się nie da ;) Może więc pozostanę wierna linearności i początkiem niech będzie początek.
Koleją transsyberyjską (transsmadżurską czy transmongolską) chcieliśmy popodróżować od zawsze. W tym roku się udało, ale przygotowania do tej wyprawy trochę trwały. Przede wszystkim załatwianie biletów oraz wizy (potrzebowaliśmy wizę białoruską, rosyjską – obie dwukrotne oraz chińską i mongolską). Kolej transsyberyjsko-mandżurska, czyli Moskwa – Pekin, odjeżdża dwa razy w tygodniu z Moskwy, gdzie znajduje się kilomter 0. Do stolicy Rosji musieliśmy się jednak też czymś dostać. A że u nas samoloty definitywnie nie wchodzą w grę, więc został pociąg jako środek lokomocji. Na szczęście codziennie kursuje pociąg relacji Amsterdam-Moskwa, więc problemu z tym wielkiego nie było, no może poza jednym. Bilet wraz z rezerwacją miejsca do spania w tamtą stronę kupiliśmy bez trudu, a przy powrotnym dostaliśmy tylko bilet bez rezerwacji. Wiedzieliśmy już, że rezerwacji w Niemczech nie dostaniemy, gdyż kolej rosyjska jej nie udostępnia. Pozostały nam dwie możliwości: jechać w ciemno, bojąc się, że miejsc będzie brakować, ale równocześnie liczyć na szczęście, że może się uda dokupić rezerwację już na miejscu – w końcu to prawie miesiąc przed powrotem, albo znaleźć kogoś w Moskwie, kto nam dokupi tę rezerwację. Od razu wzięłam się za drugą opcję i zrobiłam rozeznanie wśród moich rosyjskich współpracowników, czy mają mamy, siostry, koleżanki, byłe czy obecne narzeczone ;), mężów itp. w Moskwie. Jedna z Rosjanek miała siostrę i ta pojechała na dworzec Moskwa Bieloruskaja, aby załatwiła tę sprawę. Niestety, kolej rosyjska nie wydaje rezerwacji bez okazania oryginału biletu… Zostało nam więc liczenie na szczęście. Byliśmy w sumie jednak spokojni, bo w ubiegłym roku Pan W. miał takie same przygody z rezerwacją powrotną z Moskwy i u niego na miejscu wszystko się udało.
Tak więc końcem lipca, póżno w nocy, wsiedliśmy w Dortmundzie do pociągu relacji Amsterdam-Moskwa i ruszyliśmy we wschodnim kierunku.
Pociąg ten ma przedziały trzyosobowe. W naszym przedziale już była pasażerka. Jak się okazało Rosjanka, która podróżowała z Hiszpanii do Moskwy. Też pociągami :), ponieważ podobnie jak my, nie lata. Elena była bardzo miła, a na koniec powiedziała nam, że nie mogła uwierzyć, że my to Niemcy (tzn. Pan W.;)), bo zachowywaliśmy się bardzo cichutko i rozmawialiśmy szeptem… Hm… No ładnie ;)
Przejechaliśmy całe Niemcy wszerz, potem Polskę, też wszerz, – w Poznaniu machałam znajomych blogowiczkom z tamtych okolic, w Warszawie Wschodniej, gdzie mieliśmy postój trzygodzinny, myślałam o warszawiankach, w Siedlcach mrugnęłam zawadiacko okiem ;). No, a przy przekraczaniu Bugu miałam stracha przed naszym wschodnim sąsiadem. Kontrola białoruska przebiegła jednak bezproblemowo. Dłuższy postój mieliśmy już w Brześciu nad Bugiem, gdyż tutaj następuje zmiana podwozia pociągów. Tak, szyny w dawnym imperium rosyjskim mają inny rozstaw. Przy budowie kolei żelaznej bano się, że wróg może wjechać do Rosji pociągiem, więc po prostu zmnieniono rozstaw szyn i tak przechytrzono potencjalnego wroga. A to sprytnie! Konsekwencją tego jest wielogodzinnym postój, w czasie którego pociąg jest podnoszony, demonotowane jest podwozie itp. Wszystko to odbywa się w halach. Można zostać w pociągu albo pójść na miasto. Myśmy zostali, bo ja chciałam zobaczyć, jak to wygląda. Innym powodem było jedzonko… Wiedzieliśmy – Pan W. z doświadczenia, ja z jego opowieści i wielu książek, że już od Białorusi przez całą podróż przez Rosję będą nam towarzyszyć na stacjach panie, pieszczotliwie nazywane przez podróżnych babuszkami. Ich właśnie nie mogłam się doczekać. Zaopatrują one pasażerów w pyszne, przygotowywane spacjalnie na pociąg domowe jedzenie. Kartofelki ugotowane, placki ziemniaczane – gorące, pozawijane w kożuchy i poduchy, aby trzymały ciepło, pieczone mięsa i pierogi, ciasto. Świeże owoce i warzywa. Wszystko, co pozwala im zarobić parę groszy, a podróżym pozwala nasycić żołądek. Biedne jedzenie, ale pyszne. Bardzo lubiłam kupować na stacjach te smakołyki od nich, a przy okazji rozmawiałam sobie po rosyjsku.
Po zmianie rozstawu podwozia ruszyliśmy dalej do Mińska i Moskwy. Między Białorusią a Rosją obowiązuje coś w rodzaju „rosyjskiego Schengen ;)”, nie ma kontroli. Przy jeździe do Moskwy i z Moskwy na zachód kontrola odbywa się tylko na Białorusi.
Przybywszy do stolicy Rosji, pierwsze kroki po opuszczeniu pociągu skierowaliśmy właśnie do kasy międzynarodowej, aby dokupić rezerwację. Udało się :). Tak więc już nic nie stało na przeszkodzie, aby całkowicie skupić się na Moskwie i podróży właściwej, czyli transsyberyjsko-mandżurskiej.

Komentarze:
konfli-ktowa
04.09.2010 19:33
To ja już tu zostaję. Podróż nad Bajkał to moje marzenie.
kocurkowata
04.09.2010 19:50
Też się nie oderwę;) Bez babuszek nie ma Rosji ( mam na myśli terytorium byłego Kraju Rad:) – ile godzin się jedzie przez Białoruś? Usc. K.
obiezy_swiatka
04.09.2010 19:57
Konfli-ktowa witaj u mnie, rozgość się :) Niech się marzenie spełni! O.
obiezy_swiatka
04.09.2010 19:58
Kocurkowata, :) Babuszki są świetne! Przez Białoruś jedzie się pociągiem ok. 9 godzin. Nie za długo. Buziaki! O.
gania76
04.09.2010 21:24
Dziękuję za pomachanie :) Zaczyna się bardzo ciekawie. Czekam na ciąg dalszy! Taka podróż pociągiem ma w sobie coś magicznego… zawsze marzyłam o podróży Orient Expressem, ale kolej transsyberyjska też by mogła być – zwłaszcza po opowieściach mojej babci, która podróżowała tym szlakiem. Co prawda, nie z własnej woli, tylko z powodu wichru historii… Obieżyświatko, pozdrawiam serdecznie!
lo-ko
04.09.2010 21:25
Jeszcze.
Gość: una invitada, cpc2-sgyl7-0-0-cust520.sgyl.cable.virginmedia.com
04.09.2010 21:42
kiedy kilkanascie dni temu w Highlandach zobaczylam kolej nazywana tutaj The Royal Scotsmen, pomyslalam, ze bosko byloby udac sie w taka podroz dookola Szkocji. ale kiedy znajomy mi powiedzial, ze jest tam wiecej staffu niz pasazerow i ze to jest taka posh opcja zwiedzania kraju, ktora kosztuje kilka tysiecy funtow, to chyba na to nie ide:))) czekam na ciag dalszy.
obiezy_swiatka
04.09.2010 22:37
Ganiu, machałam, machałam :) Wiesz, ja sobie myślałam o ludziach, którzy tam zostali wywiezieni, o Sybirakach, o tym, że do tej pory przecież tam ciężkie życie. 8 miesięcy śnieg, krótki czas, aby coś urosło. Myśmy po drodze widzieli wagony Orient Expressu porzucone, odstawione na boczne tory. Ale tam to luksus sam :) Ciepło pozdrawiam! O.
obiezy_swiatka
04.09.2010 22:38
Lo-ko, będzie :) Dobrej nocy! O.
obiezy_swiatka
04.09.2010 22:40
Uno, a to sobie wyobrażam, że to wiele kosztuje. To pewnie tak dla turystów. Z koleją transsyberyjską jest tak, że to zwykły środek lokomocji w Rosji, żeby przemieszczać się po takich dalekich odległościach. Myśmy przejechali na raz całą trasę, ale ludzie jeżdżą od stacji do stacji. Serdecznie pozdrawiam! :) O.
agpagp
04.09.2010 23:37
Tak mi się wydawało że ktoś do mnie machał w Poznaniu :D Szkoda że zdjęcia takiej babuszki nie masz :) Próbuję sobie wyobrazić je z tym jedzeniem, jak to logistycznie miały rozwiązane :)
Gość: czara, chello089077161222.chello.pl
05.09.2010 01:52
Proszę zabrać mnie jeszcze dalej :)
chiara76
05.09.2010 09:48
Elenie trzeba było powiedzieć, że nie mogliście uwierzyć, że jest Rosjanką, bo nie ma złotych zębów. Sorry za zgryźliwość, ale czasem ta słowiańska nadszczerość jest aż żenująca. Nie lubię takiego generalizowania i niby miało być miło z jej strony a wyszło niegrzecznie (IMO). Może to moja wina, bo ja wrzeszczących Niemców nie spotykałam, za to inne drące się i głośne nacje a i owszem. A co do do tych babuszek, to myślę, że to ich źródło dochodu, które naprawdę pomaga, tak więc wsparłaś niejedną i dobrze, masz zrobiony dobry uczynek;)
obiezy_swiatka
05.09.2010 10:15
Pestko, machałam, ile się dało! :) Babuszki na zdjęciach będę później, już na Syberii. W Brześciu nie zrobiłam im ani jednego zdjęcia, zagapiłam się :) Dobrej niedzieli! :) O.
obiezy_swiatka
05.09.2010 10:15
Czaro, zabiorę :) Nie ma sprawy! Serdecznie pozdrawiam! O.
konfli-ktowa
05.09.2010 10:18
Dziękuję Ci, Obieżyświatko, za sympatyczne słowa :) Wystosowałam zaproszenie na swój zamknięty blog, byś mogła zobaczyć, kim jest osoba o groźnym nicku „konfliktowa” ;) Bo ja tu będę teraz stałą bywalczynią.
obiezy_swiatka
05.09.2010 10:26
Chiaro, rację masz, są nacje o wiele bardziej wrzeszczące :) W sumie to mnie ta uwaga zdziwiła, ale wiesz, może ona ma jakieś doświadczenia. Co do złotych zębów, to nie, nie miała, za to w Moskwie widziałam kilka osób, które takowe miały. Serdecznie pozdrawiam! O.
obiezy_swiatka
05.09.2010 10:28
Konfli-ktowa, dziękuję Ci serdecznie, ja właśnie klikałam do Ciebie i chciałam się z Tobą skontaktować, tyle, że ja dzisiaj to jeszcze nieopierzona jestem po wstaniu ;) Miło mi będzie, jeśli będziesz do mnie zaglądać:) Udanej niedzieli! O.
kiciaf
05.09.2010 15:58
No to ja też się wpraszam… Kolej transsyberyjska od dłuższego czasu chodzi już po mnie.
obiezy_swiatka
06.09.2010 13:55
Kiciaf, dziękuję za odwiedziny i zapraszam ponownie! Będzie mi miło :) DObrego poniedziałku! O.
atanerusa
06.09.2010 19:32
Wpadlam do ciebie tylko na chwilke, po powrcie z wakacji przeczytam wszystko od deski do deski. P.S. tytul twojego posta prawie udusil ze smiechu mojego chlopa. Pozdrawiamy ze stolicy hazardu.
obiezy_swiatka
06.09.2010 20:00
Ataner, wakacjujcie się! Dobrej zabawy! Pozdrawiam Ciebie i P. (niech się nie dusi ;)) O.
ekolozkaa
07.09.2010 17:16
Głośni Niemcy? No, w życiu bym nie pomyślała! ;) Fajnie tak spełniać swoje marzenie, zwłaszcza jeśli okraszone było przygotowaniami i wyczekiwaniem. Moje koleżanka kilka lat temu pojechała do Mongolii, z małym postojem nad Bajkałem transsyberianem i słuchajac jej opowieści tylko utwierdzałam się w przekonaniu, że kiedys i ja chętnie bym się na taką podróż pisała. Będę wyczekiwać opowieści z Chin, ale to pewnie poczytam po swoim powrocie. :) pozdrawiam!
obiezy_swiatka
07.09.2010 19:55
Ekolożko, No to tylko ruszać w drogę! Z pozdrowieniami, O.

0 comments on “O podróży do Moskwy, babuszkach i dlaczego wróg do Rosji pociągiem nie wjedzie

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *