J jak język

Napisane: 18.12.2008
Czy kiedyś zastanawialiście się, czym jest język dla Was? Dla Waszego jestestwa? Czy buduje on w jakiś sposób Waszą tożsamość?
A może jest on tylko instrumentem, za pomocą którego komunikuje się ze społeczeństwem?
A jeśli jesteście dwujęzyczni, to w jakim języku śnicie?

W naszej konstytucji status języka polskiego określa Art. 27. Mówi on, że w RP językiem urzędowym jest język polski. Równocześnie ustawodawca dodaje, że przepis ten nie narusza praw mniejszości narodowych, które wynikają z zatwierdzonych umów międzynarodowych.

W Niemczech toczy się ostatnio debata na temat umieszczenia paragrafu o języku niemieckim w konstytucji. Nie ma tam bowiem o nim mowy. Jest o stolicy, jest o fladze. Co nie znaczy jednak, że j. niemiecki jako urzędowy nie jest nigdzie ustawowo potwierdzony. Jest. W innych dokumentach.
Głosy są różne. Pomysł ten został mocno skrytykowany.
Dla mnie język jest towarzyszem. Że czasem zawodzi? Nic nie szkodzi. Następnym razem się poprawi. Bo przecież milczenie też należy do języka.

*****
Komentarze:
ekolozkaa
18.12.2008 21:48
Dla mnie w pewien sposób też jest towarzyszem. Środkiem do celu, a celem jest druga osoba. Fakt, zawodzi, zwłaszcza jeśli nie jest ojczystym. Ale lubię języki, lubię się ich uczyć. Nie z samej pasji do zakrętów filologicznych, ale z czystej przyjemności zwracania się do drugiej osoby w jej własnym języku. JNie tylko jako wyraz szacunku, ale po prostu zwyczajnej sympatii do człowieka, który urodził się pod innym, niż ja, niebem. Pozdrawiam!
obiezy_swiatka
18.12.2008 21:58
Ekolożko, wspomniałaś o ważnym aspekcie języka, o celu i o drugim człowieku. Mnie fascynują również języki same w sobie, to, w jaki sposób opisuję świat. A każdy język robi to inaczej. Dobrego wieczoru jeszcze, O.
e.milia
19.12.2008 08:02
Język na pewno jest elementem tworzącym tożsamość. Właściwie ze względu na język głównie nie wyobrażam sobie życia na stałe w innym kraju. Czasowo tak, lubię różne wyjazdy, mogłabym chyba mieszkać gdzieś przez kilka miesięcy, ale nie wiem, czy na stałe byłabym w stanie funkcjonować w otoczeniu innego języka. Nie wiem, czy potrafiłabym funkcjonować tak dobrze w innym języku niż polski i zawsze istniałaby jakaś bariera. Bo poza tożsamością, język jest rzeczywiście środkiem do celu, kodem służącym do komunikacji i porozumienia z inną osobą. Fascynuje mnie język migowy, z którym miałam okazję się zetknąć. Polski Język Migowy jest prawdziwym językiem, z gramatyką zupełnie odmienną od języka polskiego mówionego. Ta gramatyka rozgrywa się w przestrzeni, jest nielinearna, czyli kilka elementów przekazywanych jest jednocześnie. Język migowy to nie tylko same gesty, ale też mimika, ponadto istotne jest rozmieszczenie i kierunek gestu w przestrzeni, jego tempo i jeszcze kilka tego typu elementów… Mogłabym patrzeć i patrzeć na migających ludzi, chociaż mi samej nauka tego nie przychodzi łatwo, ciężko się przestawić na kanał wizualny i ruch. Poza tym trochę brakuje mi śmiałości, jak przy stosowaniu każdego języka obcego, którego nie znam idealnie. Ale czasem próbuję.
chiara76
19.12.2008 13:15
;) fajny wpis. Z języków, uwielbiam brzmienie , uwielbiam słuchać obcych języków, szczególnie, kiedy nic nie rozumiem. Czyż to nie interesujące, że ktoś może w jakiś piękny, ciekawy sposób rozprawiać na przykład o naprawie kranu w łazience?:) Lubię języki, w których jest dużo zdrobnień (ale nie takich infantylnych w stylu „muszę wziąć kredycik, bo nie mam pieniążków na własny domek”). Z ciekawostek, interesują mnie też przekleństwa w różnych językach;) Z innych ciekawostek walnę tu teraz truizmem , ale…nic tak nie poprawia relacji w czasie podróży, jak chociażby minimalna znajomość języka kraju, w który się przebywa. Nawet jeśli miałoby to oznaczać, że umiemy tylko powiedzieć „dzień dobry” albo „dziękuję”… Fajny temat…
obiezy_swiatka
19.12.2008 21:19
E.milko, ta bariera językowa (czasem bardzo milimalna), o ile nie wychowaliśmy się w rodzinie dwujęzycznej, będzie chyba zawsze. Co do języka migowego, to też się z nim zetknęłam. Kiedyś spotykałam w pociągu dziewczynkę. Ona migała. Zawsze jakoś tak koło siebie siadałyśmy. To dla niej zaczęłam się uczyć tego języka, ale brakowało mi nauczycieli. Autodydaktyka jest dobra, ale czasem trzeba kogoś, kto poprowadzi. Ona sama próbowała mnie nauczyć kilka elementów. Ale nic z tego. A potem przyszyły wakacje, a po nich już jej nigdy więcej nie spotkałam. Spróbuj przełamać swoją nieśmiałość, wiem, że to się łatwo mówi. U mnie z językami też tak było, a potem nagle ta nieśmiałość znikła. Że popełniam błędy? No cóż, nikt nie jest doskonały :) Dobrego wieczoru, O.
obiezy_swiatka
19.12.2008 21:26
Chiaro, dziękuję :) Z tym brzmieniem to masz rację ;), zwłaszcza, jeśli niektóre z nich są takie melodyczne. Ja uwielbiam słuchać j. czeskiego i francuskiego. Na zasadzie: Mów do mnie jeszcze ;) Przekleństwa? ;) – no ładnie, ładnie, ale semantycznie czy raczej brzmieniowo? I znowu przyznaję Ci rację, znajomością podstawowych zwrotów zyskuje się przychylność tubylców ;). Nie zapomnę pewnej rozmowy w sercu Brazylii. Nie władam portugalskim, znam tylko podstawowe zwroty, ale jak Ci ludzie się cieszyli, że z tak daleka, a coś tam w ich języku próbuję ;) Pozdrawiam ciepło, O.
ekolozkaa
20.12.2008 23:15
Ja również, podobnie jak Chiara, zwracam uwagę na melodyjność języka. Zresztą każdy chyba zwraca. Stad też lubię się uczyć tych języków, które mi się podobają pod katem brzmienia, w tej grupie jest hiszpański i japoński. Widzę, Obieżyświatko, że Ty preferujesz „szeleszczące” języki :) Mnie również w pewien sposób fascynuje, że każdy język inaczej opisuje świat. Lubię porównywać podobne wyrażenia w danych językach. Do tej pory nie odkryłam, dlaczego w niektórych językach „jestem X lat”, a w innych „mam X lat” ;) Niesamowite, jak kultura potrafi wpływać na język, kształtować zasób słownictwa. Pozdrawiam sobotnio!
obiezy_swiatka
21.12.2008 19:50
Ekolożko, no właśnie to rożne widzenie wieku, mieć i być – odwieczny problem ;) Szeleszczący, szumiące, szemrające…. języki jak najbardziej ;) Bo tak dobrze wyciszają ;) Hiszpański tak, ale w wydaniu południowoamerykańskim, jest cichszy – moim zdaniem. A japoński? – Muszę się kiedyś wybrać do Japonii, żeby posłuchać sobie jego w oryginale. Ekolożko, pozdrawiam serdecznie, O.
dr_ewa999
22.12.2008 11:00
Ochrona języka popzez umieszczenie określonych zapisów w konstytucji ma swoje uzasadnienie w obecej sytuacji geopolitycznej. Wszak wiele państw wyrzekło się swojej waluty na korzyść euro-myslę,ze kiedys i język będzie ujednolicony. Czy to złe czy dobre? Hmmm nie wiem….Co do waluty ujednolicenie jej jest dobre, co do języka, mysle,ze też nie byłoby to wcale takie złe :)
obiezy_swiatka
22.12.2008 19:53
Dr_Ewo, jedną walutę dla wszystkich mogę sobie wyobrazić. Ale język – nie. Jakby mi nagle kazali mówić tylko np. po angielsku, to by to było dla mnie nie do zniesienia. Ja jestem za wielojęzycznością na świecie :) Za dużo kultury tkwi w języku. Pozdrawiam wieczornie, O.

0 comments on “J jak język

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *