Koleją z Europy do Azji

Granica między Europą i Azją

Świat widziany przez okno kolei transsyberyjskiej jest inny. Krajobraz zmienia się niezbyt szybko. Łagodny, rytmiczny stukot pociągu działa uspokajająco. Można zajrzeć ludziom do ogródków, przyjrzeć się jak zbierają grzyby albo łowią ryby. Można pomachać dzieciom stojącym na zapomnianej przez wszystkich małej stacyjce syberyjskiej. Można godzinami obserwować grę świateł i cieni. Można wypatrywać również granicy między Europą i Azją…

 

Ten biały obelisk stoi tuż przy trasie kolei transsyberyjskiej niedaleko malutkiej miejscowości Wierszyna – 1777 kilometrów na wschód od Moskwy. Między Permem a Jekaterynburgiem. Stoi sobie w głuszy leśniej, malowniczo pośród brzóz. Czasem spotkać tam można okolicznych mieszkańców zbierających jagody. Ural – umowna granica między Europą a Azją i biały obelisk, jeden z wielu.

Ostatnio znowu częściej jeżdżę pociągiem. Oglądam świat przez okna pociągu…

16 comments on “Granica między Europą i Azją

  1. Grzegorz Pieńkowski

    w tym tekście „Granica…. jest już wszystko zawarte ..właściwie już nie trzeba jechać

    bo i klimat jest ..klimat granicy , klimat Europy, która się kończy i Azji , która nie kończy się nigdy…

  2. O tak, jeżdzenie pociągiem ma w sobie coś czego nie ma żaden inny środek lokomocji. Relaksuje i człowiek jakoś tak inaczej postrzega świat za oknem.
    A ten obelisk jest niesamowity i te napisy na nim: Europa Azja :-)

  3. Niestety!
    Ten rodzaj podróży nie dla mnie! Wymagam absolutnej ciszy, ciemności i ciepełka! Jak nie ma tego, to koniec, nie zasnę przez calutką noc, a potem będę białym obliczem straszyć współspaczy! :-((((

    • Fusillko, ja na co dzień również. Musi być ciemno i cicho :) Ale dla kolei transsyberyjskiej wyjątek zrobiłam :)
      Pozdrawiam!
      O.

  4. Jak ja tęsknię za podróżowaniem pociągiem…

    • Mad, :) wsiąść do pociągu byle jakiego ;) Remedium akurat nadaje się i na tę porę roku i na Twoją tęsknotę ;)
      Pozdrawiam!
      O.

  5. Pociągi lubię namiętnie, podróżowanie nimi w kraju – dużo mniej, a to ze względu na współpasażerów, siłą jakby oderwanych od pługa, drących mordy do telefonu nieustająco przez parę godzin, ciamkających śmierdzący dworcowy kebab, itepe, że o czystości toalet i zerowej punktualności PKP nie wspomnę. Niestety!

    PS. Azja to dla mnie bardziej stan umysłu – vide właśnie ‚zawartość’ pociągów i nie tylko.

    • IamI, tak, tak, niektórzy pasażerowie pozostawiają wiele do życzenia. Tu jest podobnie. Czasami.
      Ale w transsybie było ok :)
      Pozdrawiam!
      O.

  6. Mit kolei transyberyjskiej tez do mnie przemawia i pewnie sie tam wybiore w najblizszej dziesieciolatce :))

  7. o, widzę, że i u Ciebie wspomnienie kolejowe. świetne (chociaż zgoła odmienne w skali i rozmachu)!
    ciekawe miejsce, ten słup, choć umowne ;-)

  8. A ja przyznam szczerze, że trochę jestem rozczarowana. Mało mi, zdecydowanie mało :) Zatem idę kolejny raz poczytać Twoje wpisy o podróżach po tej stronie świata :)

    Pozdrawiam!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *