Cmentarz w NRW, Niemcy

Desiderium – 2/52 (14)

Nie pałamy do sobie sympatią. Pani S-E i ja. Pani S-E jest niewysoka, sucha i zawsze ubrana na czarno. Pani S-E urodziła się dawno, dawno temu. Długo przed wojną. Dzisiaj o niej nie mówi. Może nie pamięta, a może nie chce, a może nie ma do kogo…

Pani S-E zamieszkała na naszej ulicy chyba ze trzydzieści lat temu, ale możliwe, że i wcześniej. Nikt tego nie wie, bo wszyscy wprowadzili się po niej. Pani S-E może więc opowiadać jak to tu kiedyś było i nie ma nikogo, kto by jej zaprzeczył. A mówi dużo, zwłaszcza na ulicy. Głos ma mocny i krzykliwy.
Nie jesteśmy pokrewnymi duszami.

Pani S-E uważa mnie za arogancką i dumną kobietę, o czym zdążyła już parokrotnie poinformować pana W. I nie tylko jego. Innych, z którymi nie jest pokłócona, również. Mnie osobiście jeszcze o tym nie poinformowała i przypuszczam, że raczej mi tego nie powie. Jednak skąd ma takie zdanie o mnie – jest nam do tej pory zagadką. Ale wiadomo autopercepcja ≠ postrzeganie przez obcych.
Pani S-E jest wdową. Mąż zmarł na zawał dawno, dawno temu. Pani S-E mówi o nim dużo. Pielęgnuje pamięć o nim. Z nim się nigdy nie pokłóciła – tak przynajmniej sądzi. Mąż, ze zrozumiałych względów, zaprzeczyć nie może.
Pani S-E często odwiedza cmentarz. I właściwie po to potrzebny był mi ten wstęp, żeby napisać, że jest ona jedyną osobą z kręgu moich znajomych w Niemczech, która to robi. Naprawdę. Chodzi tam konsekwentnie i z potrzeby serca.
Nie ma w Niemczech zwyczaju odwiedzania grobów, wstępowania po drodze na cmentarz. Na chwilę. Na zadumę. Inna kultura funeralna. Tylko w pięciu krajach związkowych Niemiec Dzień Wszystkich Świętych jest świętem, dniem wolnym od pracy.
W takie dni jak te tęsknię bardzo do naszych polskich cmentarzy. Starych, nierównych, wąskich dróżek, za grobowcami porośniętymi mchem, za drewnianymi krzyżami, za tą atmosferą spokoju, niespieszności…

 

Za każdym razem wizytę w moim rodzinnym mieście zaczynam od cmentarza, od groby mojej Mamy. Zresztą będąc jeszcze w szkole podstawowej czy potem w liceum, wstępowałam tam prawie codziennie po lekcjach. Na chwilę, żeby pobyć troszkę z Mamą. Teraz jestem tam rzadko, za rzadko… Ale jak tylko przyjeżdżam, to nadrabiam czas.
Pani S-E tego nie wie, nawet pewnie nie przypuszcza, że jednak mamy ze sobą coś wspólnego.

27 comments on “Desiderium – 2/52 (14)

  1. Cmentarze mają swoją specyficzną atmosferę. To znaczy nie wszystkie – te starsze, ze zmurszałymi nagrobkami, z zielonymi od mchu posągami aniołów, z powykrzywianymi konarami starych drzew… Lubię tę ich ciszę. Nie kojarzy mi się wcale ze smutkiem.

    Pani S-E mogłaby się zdziwić. Ciekawe skąd ta żółć, która się z niej wylewa. Przeżyła wiele życia i nazbierała wiele doświadczeń. Ciekawe co ją tego nauczyło.

    Pozdrawiam!

    • Obiezyswiatka

      Ken, tak, ta cisza jest piękna. A miejsca pełne zadumy.
      A pani S-E jest jaka jest, pewnie dużo w życiu przeszła…
      Pozdrawiam!
      O.

  2. Lubie cmentarze i rozumiem Twoja tesknote;
    Obiezyswiatko, czy dobrze zrozumialam, ze bardzo wczesnie stracilas mame?to smutne bardzo.

    • Obiezyswiatka

      Ikroopko, tak, miałam 13 lat jak odeszła. To już tak dawno, a wydaje mi się, że zdarzyło się wczoraj.
      O.

  3. Grzegorz Pieńkowski

    Gdy po śmierci w niebiosów przybyłam pustkowie,
    Bóg długo patrzał na mnie i głaskał po głowie.
    „Zbliż się do mnie, Urszulo! Poglądasz, jak żywa…
    Zrobię dla cię, co zechcesz, byś była szczęśliwa.”
    „Zrób tak, Boże – szepnęłam – by w nieb Twoich krasie
    Wszystko było tak samo, jak tam – w Czarnolasie!” –

    oczywiscie Leśmian

    • Obiezyswiatka

      Grzegorzu, wszystko jest możliwe, nawet replika Czarnolasu w niebie…
      Więc kto wie…
      O.

  4. mialam kiedys podobna sasiadke, nawet gorsza, bo za mna plula. Od zawsze objawialam fascynacje do cmentarzy, nie tylko przez 1listopada, lubie je odwiedzac, chociaz tutejsze sa bardzo surowe w wygladzie :)

    • Obiezyswiatka

      Artdeco, o, to współczuję. U nas konwencje towarzyskie są zachowane.
      Tak, odwiedzam i ja cmentarze przez cały rok. Ale w ten dzień nasze polskie są wyjątkowe.
      Pozdrawiam!
      O.

  5. Bardzo ładna, poetycka, refleksyjna opowieść :)
    Może mogłabyś kiedyś zapytać tą Twoją starszą sąsiadkę, czy mogłabyś iść razem z nią na cmentarz?

  6. Za takim „nielubieniem bez powodu” często kryją się jakieś sentymenty. Może przypominasz starszej pani coś, czego wolałaby nie pamiętać – przyjaciółkę z młodości, niezrealizowane marzenia… Prawdy pewnie się nie dowiesz.
    Co do odwiedzania cmentarzy, mam wrażenie, że i u nas za kilka pokoleń ten obyczaj może zaniknąć.

    • Obiezyswiatka

      Mad, tak, pewnie tak. Właściwie to wszystko jedno, dlaczego mnie nie lubi. Nie musi.
      Ja tam jestem zawsze wobec niej grzeczna.
      Ale może jednak nie zaniknie ten obyczaj. Przecież to w jakimś sensie część naszej mentalności, naszej polskości.
      Dobrego wieczoru!
      O.

  7. uważa Ciebie za arogancką!?

    wiesz, a może to i prawda ;-)

    może panie J, K, D, B z mojego sąsiedztwa też tak mnie postrzegają? kto wie? mówię tylko „dzień dobry” i nie daję się wciągnąć w żadne ich kłótliwe gierki, to kto wie co o mnie myślą… niezbadane są odczucia innych. pozdrawiam :)

    • Obiezyswiatka

      Gwiezdna, no pewnie tak ;) Wyszło szydło z worka ;) Kto wie, co tam ludzie myślą ;) Lepiej nie dociekać.
      A tak, podobnie i ja. Sprzeczki i jakieś waśnie, o których nikt już nie wie, skąd się wzięły, również nie leżą w moim kręgu zainteresowań. Jestem „bezpartyjna”, jeśli chodzi o sąsiadów. Staram się żyć zgodnie i nie dam się przeciągać na jakąkolwiek stronę. Może właśnie to się nie podoba. Nic na to nie poradzę. Staram się być grzeczna wobec wszystkich.
      Macham!
      O.

  8. Obieżyświatko, musiało Ci być bardzo trudno gdy byłaś nastolatką. Jednak śmierć jest całkowicie bezduszna!

    Wszyscy tu lubią ciszę, lekkie mgły i nastrój cmentarza, ale ja do tego stanu dorastałam bardzo powoli. Jako dziecko bałam się cmentarzy. Teraz unikam bywania na warszawskich cmentarzach 1 listopada, bo ze 3 lata temu mało mnie nie rozdeptano przy próbie wsiadania do autobusu linii cmentarnej. Taka dzika furia, jaką przejawiały dorodne matrony i ich korpulentni małżonkowie, to niebywałe widowisko. Ciżba, to zbyt eleganckie określenie tych tłumów powracających z chwili zadumy.

    • Obiezyswiatka

      Almetyno, teraz też mi trudno. Ale zmienić tego nie mogę. Zawsze uważałam, że może być jeszcze gorzej, więc trzeba z tym, co się przydarza, jakoś sobie radzić. I patrzeć do przodu. Temu, co przede mną mogę nadać w pewien sposób kształt, a z tego, co za mną mogę wyciągnąć wnioski. Doświadczenia są potrzebne, kształtują człowieka.

      Oj, to współczuję Ci tego tłumu cmentarnego i rozumiem, dlaczego unikasz w takie dni tych miejsc.
      Wydaje mi się, że każdy z nas musi dorosnąć do cmentarzy.
      Uściski!
      O.

  9. Obieżyświatko, czytam Cie od jakiegoś czasu i stopniowo odkrywam. Twoje wpisy są zawsze takie przemyslane i ciekawe, że czytam z zapartym tchem.
    Strata rodzica w tak młodym wieku, to trudne doświadczenie…. i już na zawsze pozostawia ślad na duszy.
    Pozdrawiam. Agnieszka

    • Obiezyswiatka

      Agnieszko, cieszy mnie to, że tu wracasz, że czytasz :) Czasem wydaje mi się, że dla czytających to, co piszę to jednak po jakimś czasie staje się monotonne. Ale przecież siebie samej nie mogę się zaprzeć ;)
      Autocenzurę mam bardzo rozbudowaną ;)
      Tak, strata taka to trauma. A po latach czuje się ją chyba jeszcze bardziej i intensywniej.
      Zwłaszcza, że drugiego rodzica też się nie miało.
      Ale wyszłam na ludzi :)
      Macham!
      O.

  10. abstrahując od treści wpisu – bo cóż można by dodać? – ponarzekam, że i dziś cmentarze zeszły na psy. nie chciałbym żyć w dawnych czasach, ale… dawne groby to małe dziełka sztuki (niech będzie, że rzemiosła). a nowoczesne… szkoda gadać.
    pozdrawiam.

    • Obiezyswiatka

      Er, a byłeś na niemieckich cmentarzach? Na większości dzieł sztuki szukać na próżno.
      Pozdrawiam!
      O.

  11. nie. byłem za to na wielu poniemieckich. rzeczywiście, rzeźb np. brak, ale to pewnie wynika z luterskiej skromności formalnej (nie wiem, jak jest np. w Bawarii).

    • Obiezyswiatka

      Na pewno ta protestancka surowość ma w tym udział i widoczna jest też na katolickich cmentarzach. Nie ma wielkich pomników, grobowców czy rzeźb. Tabliczka, krzyż, kamień. Rzadko kiedy świeczka, za to dużo skalniaków.
      O.

  12. Strata Mamy w tak młodym wieku, to trauma chyba na całe zycie! Współczuję!
    Ale mnie sie te niemieckie cmentarze podobają, wlaśnie dlatego, że nie ma w nich epatowania bogactwem nagrobków i licytowaniem na ilość zniczy czy kwiatów!

    • Obiezyswiatka

      Fusillko, każdy z nas jakoś jest w życiu doświadczany. To właśnie jest część mojego losu.
      A tak, takiego licytowania tam nie ma, ale kilka rzeźb by się im przydało.
      O.

  13. Wróciłam do tego postu, teraz sama nie mając już mamy (choć nie porównuję sytuacji, bo mama zmarła w wieku 93 lat, a była ode mnie starsza o niecałe 30); ona została w Krakowie, ja mieszkam we Wrocławiu i brakuje mi bardzo tego, że nie mogę pójść na jej (i taty) grób, kiedy mam ochotę, a ochotę mam czasem, niekoniecznie w wyznaczone święto tylko. Mam kilka bliskich sercu osób, które pochowano daleko ode mnie i czasem ‚do nich’ jeżdżę, na ogół przy okazji, czasem specjalnie. Zawsze lubiłam cmentarze, teraz sama sie czasem zastanawiam, gdzie chciałabym zostac na wieki, ale moja rodzina unika tego tematu, jak ognia, chyba się boją o tym nawet myśleć

    • Obiezyswiatka

      Ikroopko, ja Cię bardzo dobrze rozumiem.
      A co do rozmowy o śmierci i miejscu wiecznego spoczynku, to w rodzinie mojego męża o tym się rozmawia. Niemcy są bardzo pragmatyczni, również pod tym względem. Załatwiają sprawy z tym związane stosunkowo wcześnie i dają wytyczne, co i gdzie.
      Bardzo mocno Cię ściskam!
      O.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *