Winorośl i zachodzące słońce

Czasem słońce, czasem deszcz

Życie przynosi niespodzianki. I te dobre, i te niezbyt miłe. Czasem słońce. Czasem deszcz.
Sporo czasu minęło od mojego ostatniego wpisu. Sporo też się wydarzyło.

Maki w karmelowym słońcu

Te słowa piszę już z nowego domu. Za oknem wróble rozrabiają jak szalone. Mocny wiatr trzepocze rozwieszonym praniem. Kilka metrów dalej, w karmelowym słońcu dojrzewa zboże… Buszują w nim zające i bażanty. Po balkonie pnie się młode wino… Jest cicho i spokojnie. Wiejskie życie mnie urzekło. Dało spokój, którego tak bardzo pragnęłam. A wprowadziliśmy się w pięknym czasie. Jeszcze kwitły lipy, pachniało wszędzie bosko…

 

Dojrzewające zboże...

Nie, nie planowaliśmy przeprowadzki. Dobrze nam było tam, gdzie mieszkaliśmy. Ale jesienią starsza pani, która mieszkała nad nami, przeniosła się do domu seniora. Mieszkanie zostało wyremontowane i w lutym wprowadzili się nowi lokatorzy, którzy od samego początku nie dali nam żyć… Przez 14 lat było cicho, kulturalnie i spokojnie. I nagle wszystko się zmieniło. Żadne próby dialogu nie przyniosły rezultatu. Nie mogliśmy spać, trudno było funkcjonować, pracować, żyć… A to jeszcze w lockdownie, w którym dom był miejscem pracy i odpoczynku… O tym, co przeszliśmy, mogłabym napisać powieść. O życiu bez snu też…Było ciężko. Wiosną zaczęliśmy szukać nowego lokum. Trudno było znaleźć to, co by nam odpowiadało, bo lubiliśmy nasze mieszkanie, ale żyć się tutaj już nie dało…

Latem na wsi...

Do tego wszystkiego, późną wiosną, mój mąż miał okropny wypadek. Zdarzył się nagle i niespodziewanie, jak to wypadki mają do sobie. Bez zapowiedzi. Pierwsze dwa tygodnie spędziliśmy prawie cały czas w klinice. Potem stopniowo sytuacja zaczęła się stabilizować. W tym samym czasie dostaliśmy informację o mieszkaniu, właśnie tutaj, na wsi poza Zagłębiem Ruhry. I w tym wszystkim musieliśmy ogarnąć jeszcze to. Ale to mieszkanie i okolica skradły nam serce. Decyzję podjęliśmy szybko. Jedyną kwestią do rozpatrzenia było to, jak się uporać z remontem.

Winorośl

Gdybyście powiedzieli mi jeszcze kilka tygodni temu, że sama wyremontuję to nowe mieszkanie, że supermarket budowlany będzie miejscem, w którym będę się czuć jak ryba w wodzie 😉 i że z każdym metrem remontowanego mieszkanie stanę się w tym sprawach bardziej papieska od papieża…., to bym się w głowę popukała…
Ale tak się stało. Sprężyłam się, remontowałam mieszkanie po normalnej pracy, mąż przez wypadek nie mógł za wiele robić. A ja dostałam jakichś kosmicznych sił, które pozwoliły mi w tak krótkim czasie wszystko zrobić. I wcale w to nie wierzę, ale udało się. Mam spokój, ciszę, naturę. Mogę spać i pracować. I znowu cieszyć się życiem.

Oby się nam tu dobrze mieszkało!

Winorośl o zachodzie słońca

Młode wino o zachodzie słońca

Czasem słońce. Czasem deszcz. Czasem słońce…

7 comments on “Czasem słońce, czasem deszcz

  1. ikroopka

    Wszystko dobre, co się dobrze kończy, jak mawiał klasy, mam nadzieję, że i u was :) pozdrawiam serdecznie i trzymam kciuki za zdrowie męża i ogólną pomyślność, niech wam się szczęśliwie mieszka na nowym miejscu. I o zdjęcia 'okoliczne' proszę :)

    • Obiezyswiatka

      Ikroopko, dziękuję pięknie. Niech się spełni :) Bardzo lubię to miejsce. Nie ma nawet 1000 mieszkańców.
      Jest cicho. A tego mi potrzeba.
      Pozdrawiam!
      O.

  2. Czasem okoliczności powodują, że człowiek mógłby góry przenosić!
    Teraz może być już tylko dobrze, znów macie swoje miejsce i spokojnie możecie się zająć pracą. Życzę Wam spokoju, radości z tego nowego miejsca,! A rehabilitacja przyniesie jak najlepsze efekty!

    • Obiezyswiatka

      Fuscilko, no właśnie takie miałam wrażenie, że mogę wszystko, jeśli chodzi o remont :)
      Dziękuję pięknie! Rehabiltacja w toku.
      Dobrego weekendu!
      O.

  3. Niech wam się układa dobrze i spokojnie w nowym miejscu. Dużo zdrowia dla męża! Niestety wiem z własnego doświadczenia jak trudno pożegnać się z miejscem, które się lubi. Od trzech lat tęsknie za moim starym mieszkaniem. wyprowadziłam się bo w miejscu „mojego” lasu pojawiły się nowe bloki. Nie mogłabym na to patrzeć.

  4. Obieżyświatko, zastanawiałam się ostatnio, co u Ciebie. Cieszę się, że masz nowe miejsce dla siebie, w którym Ci dobrze! Czasami takie nagłe nieplanowane zmiany przynoszą dużo zadowolenia. Życzę dużo zdrowia dla Męża i dużo inspiracji dla Ciebie! Ściskam serdecznie, Marynarka

  5. Oby sie dobrze mieszkalo na nowym, zdrowia dla meza, a dla ciebie kudos za remont (ciekawa jestem rezultatu) pozdrawiam goraco.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *