Carrantuohill, Irlandia

Carrantuohill – wędrówka na najwyższy szczyt Irlandii

Przed naszą podróżą na Wyspy Brytyjskie i do Irlandii planowaliśmy kilka wędrówek po górach, chcieliśmy również zdobyć najwyższe szczyty Anglii (Scafell Pike), Szkocji (Ben Nevis), Walii (Snowdon) i właśnie Irlandii. Postanowienie zrealizowaliśmy w pełni.
Dzisiaj zabieram Was na szlak prowadzący na Carrantuohill. Jesteście gotowi? To zapraszam :)


Carrantuohill (inny wariant: Carrauntoohil) o wyskości 1041 m n.p.m. jest najwyższym szczytem Irlandii i znajduje się w hrabstwie Kerry, ok. 30 kilometrów na zachód od Killarney. Należy on do pasma górskiego Macgillicuddy’s Reeks. Szlak prowadzący na szczyt jest nieoznakowany.

Dzień przed wspinaczką przyjechaliśmy w okolice Carrantuohill i przenocowaliśmy na jednym z kempingów niedaleko Killarney. Pogoda nie zapowiadała się najlepsza. Było pochmurno, ale sucho. Wprawdzie prognoza pogody nie przewidywała deszczu, ale nigdy nic nie wiadomo… Decyzję, czy wyjdziemy w góry, odłożyliśmy na dzień następny. Wiedzieliśmy, że jeżeli będzie padać, ze wspinaczki musimy zrezygnować. W planach mieliśmy trasę od północnej strony, tam jednak część szlaku to tzw. Devil’s Ladder – bardzo stromy żleb, którym spływa woda i przy opadach potrafi zamienić się w niebezpieczny potok.
Przygotowaliśmy więc wszystko tak, aby na drugi dzień – jeśli pogoda pozwoli – udać się na szlak, nastawiliśmy budziki na wcześnie rano i poszliśmy spać. Raniutko okazało się, że jest sucho i słonecznie, przynajmniej częściowo. Zebraliśmy się szybko i ruszyliśmy kamperem na parking, który miał być punktem wyjścia dla naszej wędrówki. Nie wiedzieliśmy jednak, że na farmie Cronins Yard znajduje się również małe pole namiotowe, na którym można by było również przenocować. W każdym razie odstawiliśmy auto na parking, wrzuciliśmy do skrzyneczki 2 Euro i wyszliśmy na szlak.
Początkowa część szlaku prowadzi przez piękną dolinę: kamienista droga, dwa małe mostki nad wzburzonymi potokami, a wokół zielone szczyty. Już z daleka widać Carrantuohill z krzyżem na szczycie (no chyba, że jest otoczony chmurami ;)). Jest zdecydowanie płasko. Bardzo stromo zaczyna się dopiero pod Devil’s Ladder. Skały, uskoki i kamienie – na te ostatnie trzeba dobrze uważać: żeby się nie obsunąć, żeby ich nie strącić (może się to źle skończyć dla idących za tobą) i żeby samemu nie zostać trafionym. Devil’s Ladder, jak już wcześniej wspominałam, jest niebezpieczna, kiedy jest mokro albo spływa po niej potok. Przy wspinaniu się po niej używałam wszystkich czterech odnóży ;), co nie było dla mnie problemem (lubię strome odcinki, łańcuchy itp.) Ale zadawałam sobie pytanie, jak ja zejdę w drodze powrotnej – wchodzenie było zdecydowanie łatwiejsze. Kiedy jednak pokona się już tę diabelską drabinę to ma się przed sobą końcowy odcinek szlaku biegnący zygzakiem na szczyt. Ten etap ciągnął mi się trochę, a poza tym nie mogłam za bardzo podziwiać widoków, bo mgła i chmura nagle owinęły nas w swój kokon. Dopiero na szczycie słońce przebiło się przez warstwy chmur i można było napawać się fantastycznymi widokami. Na górze zrobiliśmy krótką pauzę i udaliśmy się w drogę powrotną. Trochę się obawiałam, jak zejdziemy po tej diabelskiej drabinie. Ale stojąc na Carrantuohill dostrzegłam na przeciwległej górze drogę zygzakowatą, która prowadziła do doliny. Trzeba było tylko zejść do miejsca, gdzie zaczynała się Devil’s Ladder, minąć ją i wejść na przeciwległy szczyt – Cnoc na Toinne i po grani dojść do zygzaku. Zdecydowaliśmy się więc na ten wariant. I to była dobra decyzja, słońce wyszło na dobre zza chmur i dzięki temu mieliśmy piękne widoki. I byliśmy tam samiuteńcy – nie licząc owiec ;)
Cała wyprawa na szczyt i z powrotem wyniosła trochę ponad 13 kilometrów i zajęła nam 7,5 godziny. Szliśmy wolno, raz po raz robiąc zdjęcia ;) i podziwiając irlandzki krajobraz.

 

A wieczorem przyszła pora na odpoczynek :)

16 comments on “Carrantuohill – wędrówka na najwyższy szczyt Irlandii

  1. piękna wyprawa .. serdecznie gratuluję .. krajobrazy piękne .. pomyślałem, że Irlandczycy przez wieki wycieli wszystkie drzewa tak jak to w Szkocji .. ale te otwarte przestrzenie mają swój niezaprzeczalny urok

    ..plecak fajnie owinięty na deszczyk a tu irlandzkie słonko :^)

    pozdrawiam słonecznie :^)

    • Obiezyswiatka

      Peregrino, ten plecak to tak na wszelki wypadek ;)
      A krajobrazy i Szkocji, i Irlandii mają coś w sobie. Chociaż, gdybym miała wybierać, to wybrałabym Szkocję :)
      Macham!
      O.

  2. Nastawiać budzik na wcześnie rano podczas urlopu… Toż to jak samobiczowanie. ;)

    • Obiezyswiatka

      Sławku, nie dla mnie :) Ja na wyjazdach wstaję bardzo wcześnie, żeby się napatrzeć na świat :)
      O.

  3. O. – piękne miejsce, takie kojące :) Warte (jak wszystkie góry!) nastawiania budzika na bardzo wczesną godzinę ;)

    • Obiezyswiatka

      Argonautko, cieszy mnie, że Ci się podoba.
      Tak, tak, budzik na wyjeździe to dla mnie ważna sprawa, nie chcę przegapić świata :)
      O.

  4. Ha, potwierdzam, co prawda już jako nieczynny (niewysoko)górski wspinacz, że wspinaczka w górę, jakby ciężka nie była to zwykle pikuś przy zejściu ;-)

    • Obiezyswiatka

      IamI, czasami zdarzają się u mnie wyjątki, ostatnio jak schodziłam z trójstyku włosko-słoweńsko-austriackiego ;) Ale to wyjątki od reguły.
      O.

  5. piękne pejzaże. trochę coś jak Bieszczady, miejscami Tatry :-)
    idea zdobycia korony Wysp Brytyjskich godna pochwały.
    lecz co z najwyższymi szczytami Irlandii Północnej, Guernsey, Jersey i wyspy Man? ;-)

    • Obiezyswiatka

      Er, niestety na te Man & Co nie dotraliśmy, mieliśmy w planach, ale czasu zabrakło. A co do Irlandii Północnej, to już jak z niej wyjechaliśmy, to nam wpadło do głowy, że przecież o czymś zapomnieliśmy ;) Będzie na następny raz.
      O.

  6. ikroopka

    Piekne widoki, mam wrażenie, ze wcale mi nie obce, a przecież nie byłam.

  7. W końcu dowiedziałam się skąd nazwa polskiego zespołu folkowego ;-)
    Mnie też widoki kojarzą się z naszymi polskimi górami.
    Zatęskniłam za wyrwaniem się z miasta w góry.
    Pozdrawiam :-)

    • Obiezyswiatka

      Manitou, a ja nie znam tego zespolu, musze sie z nim zapoznac :-)
      A gory, to ja bardzo, bardzo, o kzderj porze roku…
      O.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *