Wątły, niebaczny, rozdwojony w sobie, czyli dylemat mola książkowego

Sęp-Sarzyński przyszedł mi na myśl, ale i najbardziej niezdecydowany książę w literaturze – Hamlet, też by się nadawał. Tym razem jednak chodzi o mój dylemat…

E-book czy papierowa książka? – oto jest pytanie ;)

 

Powraca ono do mnie co kilka tygodni. Zwykle wtedy, kiedy tacham książki na grzbiecie z biblioteki, albo potykam się o tomiska porozkładane, gdzie się tylko da w domu (z braku miejsca, książki leżą wszędzie). Za nic nie potrafię się z nimi rozstać, a mieszkania mają to do siebie, że nie rosną wraz z przybywaniem nowych książkowych nabytków (i tak się ograniczam ;) Jak mówi pan W.: lepiej mnie żywić niż kupować mi książki, bo jem niewiele, za to pochłaniam tonami słowo drukowane.
Nie umiem się zdecydować. Wiem, że czytnik rozwiązałby kilka spraw, ale czy to nie jest profanacja czytania? Szelest kartek, zapach drukowanych liter przenoszą człowieka w inny wymiar. A ja dodatkowo robię sobie notatki na marginesach moich książek, ew. wkładam do nich fiszki, używam różnego rodzaju zakładek… Książka to nie tylko przedmiot, to towarzysz życia. Czasem mam wrażenie, że czytniki pozbawiają czytanie tej magicznej aury, że czytanie staje się tylko jedną z czynności… J.L. Borges napisał kiedyś, że zawsze wyobrażał sobie raj jako rodzaj biblioteki…. Myślę podobnie. Miejsca pełne książek to miejsca, gdzie czuję się bardzo dobrze.
Dlatego mam do Was prośbę: Możecie się podzielić ze mną swoim zdaniem na temat e-booków i ich czytników? Macie doświadczenie w tej dziedzinie? Jeśli tak, jakich używacie? Jesteście zadowoleni? Czy może jednak za nic nie zamienilibyście tradycyjnych książek na świecący ekran? Z góry Wam dziękuję :)

61 comments on “Wątły, niebaczny, rozdwojony w sobie, czyli dylemat mola książkowego

  1. Ja się opowiadam po stronie książek w tradycyjnej formie, właśnie w związku z tym, o czym wspomniałaś – z szelestem przekładanych stron, z zapachem druku i papieru…I uwielbiam cieszyć oko półkami pełnymi przeczytanych książek. Moim zdaniem czytniki nie mają w sobie tej magii…Podobnie jak Ty nie wyobrażam sobie życia, a nawet dnia, bez czytania.

  2. Ja się opowiadam za książkami papierowymi, ale kupiłam czytnik. Od 2 lat mam czytnik sony i bardzo sobie chwalę. W ten sposób rozwiązałam problem tęsknoty za literaturą w języku polskim i jadąc w rodzinne strony nie muszę już usilnie planować zakupów książkowych na kolejne miesiące. Zajmuje mało miejsca, a jest bardzo pojemny. Mam na nim już ponad 150 ksiązek, a zużytej pamięci chyba tylko kilka procent. Poza tym czytniki nie mają świecących ekranów, używają specjalnej technologii, która nie męczy wzroku i można czytać nawet przez cała noc (sprawdzone ;-)
    Papierowe książki nadal kupuje, nic mi ich nie zastąpi, ale korzystam również z technologii, która ułatwia mi życie.
    Pozdrawiam.
    A.

    • Obiezyswiatka

      Agnieszko, czyli łączysz tradycyjne czytanie z elektronicznym ;) Oddziaływanie na wzrok jest dla mnie ważne, pracuję sporo przy komputerze, więc korzystam, jeśli mogę od niego odpocząć.
      Przeciwko wynalazkom technicznym nie jestem, przeciwnie, popieram ;) Tyle, że w przypadku czytnika nie wiem, czy to dla mnie…
      O.

      • Dopóki nie spróbujesz, to się nie dowiesz :-) Może u was w bibliotece jest możliwość wypróbowania czytnika,? Sprawdziłabyś czy to dla Ciebie. U mnie jest taka możliwość i wiem, że sporo osób przed zakupem testuje :-).

        • Obiezyswiatka

          Agnieszko, niestety, u nas w bibliotece nie ma takiej możliwości. Szkoda. Muszę jakoś inaczej sobie poradzić z testowaniem.
          O.

  3. myślę, że Tobie ułatwiłby życie taki czytnik i to znacznie jeśli chodzi o stronę zawodową :) dla przyjemności nadal można przecież czytać wynalazki wujka Gutenberga :)

    odnośnie siebie samej; nie cierpię czytać z ekranu, jakiegokolwiek. żałuję, że blogi to nie periodyki :D lubię czytać wiele pozycji naraz i mieć je rozłożone po całym domu.

    może pożycz od kogoś na próbę, czy w ogóle Ci się spodoba ta technologia i czy nie nasili migren.

    • Obiezyswiatka

      Gwiezdna, nie mam od kogo pożyczyć. Jak jestem w księgarniach to oglądam, dotykam, próbuję różne czytniki, ale sama wiesz, jak to jest w sklepie. Nie mam tego spokoju. Ja musiałabym się rozłożyć na kanapie z kocem, herbatą i czytnikiem w ręku ;)
      Też wolę książkę czy kartkę niż ekran, chociaż i tak dużo pozycji czytam z pdf.
      Co do migren, to też właśnie jest problem. Ale tego tak na szybko sprawdzić się nie da ;)
      O.

  4. zabawne. to samo myślałem sobie dziś w tramwaju, patrząc komuś przez ramię w jego „kindle”. ja nie mam, i nie wiem, czy chcę mieć. dla mnie książka, to książka – plik zadrukowanego i zszytego papieru, a nie jakiś czytnik. ale nie wiem jeszcze, jak to jest, takiego czytnika używać. może bym się przekonał…?

    aha, i pomyślałem też sobie, w tym tramwaju, że jeśli już, to chciałbym mieć taki podwójny „kindle”, rozkładany. przecież w książce zawsze omiata się wzrokiem dwie strony naraz ;-)

    ale parę książek w komputerze przeczytałem… bardzo niewygodne ;-)

    • Na monitorze czyta się źle, bo nie da rady wziąć go do reki:)
      ale czytnik czy tablet mozna, to naprawdę fajne uczucie…
      ;)

    • Obiezyswiatka

      Er, no właśnie, ja też nie wiem, czy by mi się to spodobało, i czy by to była przyjemność. Co do dwóch stron w czytnikach to chyba można ustawić???
      Ja czytam pdf, zawodowo :)
      O.

  5. i jeszcze – strach sobie wyobrazić zmierzch tradycyjnych bibliotek, gdzie można do dowolnej książki zajrzeć w dowolne jej miejsce.

    a co mają powiedzieć moi krewni i znajomi, którzy kończyli kierunki projektowania lub konserwacji książek?!

    • Obiezyswiatka

      Er, nie, ja nie chcę, żeby biblioteki przestały istnieć! Uwielbiam je :)
      Te zawody, o których piszesz, są takie ciekawe…. Może powinnam zmienić zawód? ;)
      O.

  6. Czytnik lub tablet:)
    Jako mól ksiązkowy, któremu brakuje miejsca na nowe ksiązki, opowiadam sie za jakims czytnikiem.
    Zapach papieru zapachem, ale tak naprawde w ksiązkach chodzi o czytanie, a ebooki dają mozliwośc siegnięcia po lekturę w każdym momencie.
    Masz w zasięgu reki tyle tytułów, ile możesz, zaleznie od nastroju wybierasz, nowe ściagasz w kilka minut, a nawet sekund, kosztują mniej albo nic!
    Do tego mozna je miec zawsze i wszędzie przy sobie, czytac po ciemku – mam czytnik z podświetlanym ekranem, polubiłam to juz w tablecie.
    A zapach, szelest?
    Raz na jakiś czas kupuję książkę, na ogól jakieś ciekawsze wydanie, a poza tym mam pełne półki starych.
    Dawniej korzystałam z bibliotek, teraz nie lubię, z różnych powodów, ale korzystam z wirtualnej, jaka jest 'legimi'.

    Czytniki dają też możliwośc pisania notatek, fiszek, etc, poczytaj tu:
    http://forum.eksiazki.org/onyx-boox-f162/boox-c65-wrazenia-starego-czytnikomaniaka-t14005.html

    Wszyscy, którzy nie lubią nowoczesnych technologii, zasłaniaja sie pojęciem 'magii', Ty wiesz, jakie to jest dopiero magiczne, że siedząc w fotelu, czytasz sobie recenzje jakiejś ksiązki i w kilka sekund masz ją na swoim czytniku/tablecie?!
    Dreszcz rozkoszy, to małompowiedziane:)))

    • Obiezyswiatka

      Ikroopko, o legimi słyszałam, ale nie znam nikogo, kto by jej używał. Ty jesteś zadowolona?
      Dziękuję za linka, poczytam sobie :)
      Zalety czytniki mają, bez dwóch zdań :)
      O.

      • Jestem zadowolona, choć wybór nie jest oszałamiający, co mi nie przeszkadza mieć na ich pólkach około 70 tytułów;)

        miałam problem z opublikowaniem komentarza, a teraz widze, że ostatecznie jest ten pierwszy, co sie dzieje?

        • Obiezyswiatka

          Ikroopko, komentarze zawierające linki system wyłapuje i przesuwa do manualnej moderacji. Zwykle dostaje maila, ale ani wczoraj ani dzisiaj nie zostałam powiadomiona o czekających komentarzach, dopiero teraz po zalogowaniu się je zobaczyłam.
          O.

      • Ja używam legimi i jestem zadowolona :-) mam tam konto od kiedy kupiłam czytnik i regularnie kupuję książki.

        • Obiezyswiatka

          To byłby dla mnie więc następny krok ;), ale najpierw muszę się zdecydować ;)
          O.

  7. Kocham papierowe ksiazki, bo maja dusze. Mam jednak zawsze ze soba pare ksiaze w wersji elektronicznej na mini Ipadzie, bo to jednak super praktyczne w podrozy, a ja przeciez ciagle gdzies jade i dosc mam tachac dodatkowe kilogramy papieru… No tak ma byc docelowo, bo dzis np mialam ze soba w podrozy rowniez jedna papierowa ksiazke rozpoczeta w weekend, ktora chcialam po prosyu dokonczyc. W kazdym razie doceniam praktycznosc ebookow, ale kocham dotyk papieru i ten szelest przewacanych stron…

    • Obiezyswiatka

      Niko, no tak, Ty ciągle w rozjazdach, więc im mniej bagażu, tym lepiej :)
      Czyli też godzisz technikę z tradycją ;)
      O.

  8. Ja czytnika nie mam, czytam książki papierowe, ale czasem jak muszę gdzieś czekać (zwykle w kolejce u lekarza) to czytam książki z komórki. Czytnika na pewno bym ze sobą nie nosiła a komórkę i tak zawsze mam. Czyta się wygodnie, można ustawić wielkość liter, więc awaryjnie używam takiej opcji.

    • Obiezyswiatka

      Ulinko, dla mnie komórka do czytania odpada. Za mała, nawet jak sobie powiększę litery, to na nic mi się zda. Niewygodnie i oczy mi się męczą. Pewnie raz na jakiś czas jest to rozwiązanie.
      O.

  9. osobiscie wciaz wole czytac papierowe wydania. Biblioteka ma coraz wiecej ebooks do pozyczenia na 3 tygodnie, uzywaja programu OverDrive, ale ciagle zapominam password I tam nie wracam. Mam Kindle na PC do tego wracam czesciej. Pora na kupno gadzetu, ale nie moge sie zdecydowac jaki typ :)

    • Obiezyswiatka

      Artdeco, czyli czytnik dla Ciebie to opcja, tyle, że nie wiesz, jaki typ, tak?
      Ja przeglądam, oglądam, czytam opisy urządzeń i sama nie wiem, jak i czy w ogóle. U mnie to jak z osiołkiem: osiołkowi w żłobie dano, w jednym owies, w drugim siano ;)
      O.

  10. Mój mąż kupił sobie Kindla i jest bardzo zadowolony. Po pierwsze, ekran wcale nie świeci. Po drugie, możesz regulować wielkość czcionki, więc jeśli ktoś ma problem z czytaniem bez okularów, jest to bardzo wygodne. Po trzecie, jeśli dużo podróżujesz, to zamiast kilogramów książek, zabierasz jeden czytnik i masz tam wszystko co chcesz. Tak więc, same zalety… ale dla mnie jednak nie to… ja pozostaję przy tradycyjnej książce. Nic nie zastąpi szelestu przewracanych kartek. Poza tym czytnik to jest urządzenie elektroniczne, a więc nie lubi być zabierane np. do wanny, no i trzeba je co jakiś czas ładować.
    Tak czy owak, mój mąż jest usatysfakcjonowany… ma na tym Kindlu kolejkę książek do przeczytania i prenumeruje ulubione gazety. Przychodzi mi do głowy jeszcze taki minus, że nie można obejrzeć kolorowych ilustracji, są jedynie czarno-białe.
    Mam nadzieję, że pomogłam ;) Pozdrawiam!

    • Obiezyswiatka

      Ganiu, no właśnie, te kilogramy ;) Czytnik ma wobec nich wielką zaletę. Ale trzymać książkę w ręce, to chyba jednak coś innego niż trzymać czytnik. Przypuszczam, że musiałabym bardziej uważać ;)
      Jeżeli chodzi o ilustracje, to mnie nie przeszkadza, rzadko mam książki z nimi.
      O.

  11. Tradycjonalistka jestem i tyle, czyli wolę papierowe książki. Do pracy tutaj wgrywałam sobie w laptop ebooki, ale to przecież tylko dlatego, aby waliz nie dźwigać! Namawiają mnie na czytnik, ale nadal nie jestem przekonana!

    • Obiezyswiatka

      Fusillko, e-booki mają właśnie tę zaletę, że nie zabierają miejsca w walizce i nie ważą kilogramów ;)
      O.

  12. Obiezyswiatka

    Dziękuję Wam bardzo za opinie.
    Ja nie jestem ani na tak, ani na nie. Nie wiem, czy czytnik jest dla mnie, czy będzie mi sprawiał przyjemność. Tego się nie dowiem, dopóki nie wypróbuję…
    Życzę Wam dobrego popołudnia!
    O.

  13. Niestety z ebookami nie miałem jeszcze do czynienia.

  14. Hej O.!
    Książka drukowana i nie może być inaczej. Uwielbiam ten zapach papieru, druku, cóż.. uwielbiam ją trzymać, zupełnie to się ma inaczej w e-booku. Wiadomo, ze też ma swoje zalety ale dla mnie książka to coś co jak napisałaś jest dla mnie przyjacielem. Zamienić w niewidziadło e-bookowe? Nie.
    No a że tomiska wszędzie. Znam to… i kocham swoją biblioteczkę;)

    • Obiezyswiatka

      Mig, o tak, i ja moją kocham. Wiem, gdzie co leży i po ciemku znajdę ;)
      Póki co, nie wiem, co robić…
      Dobrego weekendu!
      O.

  15. Katarzyna S

    Dziele sie.
    Opieralam sie racamy i nogamy;))
    Ale dalam sie przekonac.
    Po pierwsze, latwosc z jaka kupuje sie ksiazki to wielki plus dla kindla.
    Dostalam go na Gwiazdke i juz przeczytalam 9 ksiazek.Wybieram w e-ksiegarni, po 10 minutach, moge zaczac czytac;)
    Nietrafiona ksiazka-nie zabiera mi miejsca w bibliotece..
    A my juz naprawde nie mamy miejsca, na nietrafione pozycje.
    To czego mi brak, to zapachu ksiazek.Ale ponoc sa takie perfumy, bede szukac:)

    Co jeszcze na plus? Gdy czytam w lozku, to nie szeleszcze kartkami zasypiajacemu mezowi;)

    Male , plaskie, miesci sie w kazdej torebce. Gdy sie czyta „po innemu” od razu mamy slownik pod reka.
    Mozemy zmienic wielkosc czcionki-gdy oczka slabna;)

    No i rzecz najwazniejsza, wlasciwie zwiazana z tym, o czym pisalam na poczatku..Mieszkam za granica, nie mam dostepu do biblioteki, ksiegarn, a bez ksiazek umieram…Nawet jesli przywoze sobie ksiazki podczas pobytu w Polsce, to po miesiacu, dwoch znow posucha;)) Bo szybko czytam.

    Dzieki kundelkowi-ciagle mam cos pod reka;))

    Pozdrawiam i zachecam dokupienia czytnika, jednak:))

    • Obiezyswiatka

      Katarzyno,
      opieranie na nic się zdało ;) Fajnie, że jesteś zadowolona :)
      O takich perfumach nie słyszałam ;)
      Co do dostępu do książek – to mi akurat to nie przeszkadza, że mieszkam w Niemczech. 80 procent książek, które czytam, czytam po niemiecku. Biblioteki mamy świetnie zaopatrzone, nowości są szybko dostępne. To mi odpowiada, bo czytam bardzo szybko. Co do polskich książek, to owszem, przywożę sobie oczywiście z PL, a jak mi bardzo potrzeba to zostaje internet.
      Ale do książek w innych językach (czeski, szwedzki) nie mam już aż tak łatwego dostępu, więc e-booki pewnie ułatwiłyby mi sprawę.
      Tylko czy kindle byłby dla mnie odpowiedni, nie wiem, z niego nie mogłabym korzystać w naszej bibliotece, więc bez sensu…
      Pozdrawiam!
      O.

  16. Mój mąż kupił czytnik książek Kindle 4 lata temu i jest z niego ogromnie zadowolony. Uwielbia czytać książki w każdej wolnej chwili i w każdym miejscu. Jest anglistą. Czyta bardzo dużo w języku angielskim, przede wszystkim książki s-f. W Bydgoszczy ciężko kupić takie pozycje papierowe, a w księgarniach internetowych są bardzo drogie. Największą zaletą czytnika jest to, że w jednym miejscu i w tym samym czasie można mieć ogromną ilość książek do wyboru. Mąż ma kilka tysięcy książek. Kupuje e-booki np. na stronie publio, nexto, chomikuj itp. Dla mnie zakupił niedawno całą serię ulubionych kryminałów. Gdy zobaczyłam na liście wszystkie czytane i nieczytane tytuły, to oniemiałam z zachwytu! Poza tym prenumerujemy gazety. Mamy do nich dostęp non stop. Ja często przesiaduję w przychodniach, więc Kindle umila mi czas. Mimo to nie zapomniałam o papierowych książkach. Jeśli mam akurat ochotę, to sięgam po ulubione z domowej biblioteki i głaszczę je oraz wącham z rozkoszą :)

    • Obiezyswiatka

      Fotoart, to sformułowanie o głaskaniu jest piękne ;) Też głaszczę książki.
      No to Wam się to rozwiązanie przydaje. Najważniejsze, że i Ty, i Twój mąż jesteście zadowoleni!
      Pozdrawiam!
      O.
      PS. A jakie to kryminały?Pytam, bo uwielbiam ten gatunek.

  17. bardzo ciekawy dylemat .. moja najmłodsza córka czytaj głównia na iPadzie ale także książki drukowane .. lubi i takie i takie ..dodatkowo tu w Austin biblioteki 'wypożyczają' książki w formacie elektronicznym ..

    ale jednak czytam książki tylko drukowane .. być może dlatego, że pracuję jako konsulant-informatyk i tak już spędzam wiele godzin przy ekranie .. :^)

    • Obiezyswiatka

      Peregrino, u nas też wypożyczają, ale nie na kindle – pani w bibliotece mi poradziła kupic inny ;)
      Ja, póki co, też tylko drukowane. Nie wiem, dylemat mam ;)
      Dobrego dnia!
      O.

  18. Mam kilka pozycji ktore musza byc w wersji papierowej. Od kilku lat przestawilam sie na audio booki i bardzo odpowiada mi ta forma czytania ksiazek.
    Pozdrawiam:)

    • Obiezyswiatka

      Ataner, audiobooki nie zaliczam do książek… To nie ten zmysł…To nie czytanie.
      Pozdrawiam,
      O.

  19. Uwielbiam papierowe ksiazki ale… od kiedy pierwszy raz zobaczylam czytnik Sony bodajze w jakims katalogu, stal sie on moim marzeniem. Jakze by to bylo wygodnie zamiast opaslych tomow nosic jeden maly czytnik. Marzenie spelnilam kilka lat pozniej, zamiast Sony kupilam Kindle. Teraz, po kolejnych kilku latach uzytkowania tegoz, moge powiedziec ze moje marzenie bylo bardzo madre :) Urzadzenie ma ekran, ktory nie odbija swiatla, wiec mozna czytac godzinami tak samo jak papierowa ksiazke. Dylematy typu, ile ksiazek moge zabrac w podroz, zostal rozwiazany. Nie martwie sie tym, ze ksiazka mi sie skonczy i nie bede miala czego czytac na przyklad na lotnisku w drodze powrotnej, ani tez nie walcze z dodatkowymi kilogramami (czytaj: pol walizki ksiazek, reszta to jakies niepotrzebne rzeczy). Jak gdzies wyjezdzam, opracowuje swoje wlasne przewodniki i z komputera przesylam je na czytnik – zdecydowanie wygodniej niz kilka zamazanych kartek poupychanych po kieszeniach. Niestety, posiadanie czytnika nie wyleczylo mnie z chodzenia do ksiegarn, ogladania ksiazek i co gorsze ich kupowania, ale juz tylko od czasu do czasu, tak na poprawe humoru:)

    • Obiezyswiatka

      Moniko, przypuszczam, że jeśli ja sobie czytnik sprawię, to i tak będę nadal przesiadywać w księgarniach i bibliotekach ;)
      Pozdrawiam!
      O.

  20. Ja tak dużo pochłaniam tych papierowych, że czasem bym chciała na ekranie. Jestem o krok od kupienia. Która z nas pierwsza się zdecyduje, nich napisze o opowie, dobrze?

    Pozdrwiam Obieżyświatko

  21. Czytuję czasem e-booki, ale jednak mniej mnie przekonują niż żywe (!), pachnące książki. Jakoś tak to wychodzi, że te elektroniczne książki słabiej zagnieżdżają się w mojej głowie, ulatują słowa nie wydrukowane na papierze.
    Pozdrawiam :-)

    • Obiezyswiatka

      Manitou, :) ja póki co nie mam porównania. Sama nie wiem, co i jak.
      Dobrego dnia!
      O.

  22. Obiezyswiatka

    Dziękuję Wam bardzo za Wasze opinie :)
    Pozdrawiam serdecznie!
    O.

  23. U mnie w domu wszyscy dużą czytają. Przywożenie raz do roku kilogramów książek z Polski, szybko stało się uciążliwe i trudne do realizacji, nie mówiąc o ogromnym jednorazowym wydatku, którego nie można rozłożyć w czasie. Przeszłam przez wszystko :) i powiem jedno, dla prawdziwego pochłaniacza książek, żadna komórka, tablet, laptop czy ekran komputera – TYLKO CZYTNIK! Daje największy komfort i jest najbliższy odwzorowania papierowej strony. Polecam Kindle, ale one chyba dostępne są tylko przez internet. Jeśli chcesz wypróbować sprzęt idź np. do Media Markt i kup ten, który do Ciebie przemówi. Zapytaj ile dni masz na ewentualny zwrot – u mnie w Szwajcarii to 10 dni. Tyle masz czasu na przetestowanie sprzętu ;) Z ręką na sercu – ja tak wybrałam aparat. Porobiłam zdjęcia, poszłam oddałam. Wzięłam inny model – zdjęcia i oddałam. Później w komputerze, na spokojnie porównałam zdjęcia i wiedziałam, który aparat mi odpowiada. Kupiłam w MM, ale przez internet, bo był tańszy niż ten ze sklepu MM. W sklepie nikt, nie robił mi żadnych wymówek. Sprawdzili sprzęt, oddali pieniądze. Kupisz w piątek, weekend testowania i będziesz wiedziała, czy Ci leży, czy nie. Oczywiście blokujesz na jakiś czas pieniądze, ale moim zdaniem, lepsze to niż zakup w ciemno. Chociaż jeżeli dużo czytasz to ja bym czytnik „brała w ciemno” ;) pozostaje wybór modelu. :) Pozdrawiam.

    • Obiezyswiatka

      Izabelo, tak, tak, najlepiej by było przetestować, ale przy tym wielkim wyborze modelu typowa waga (a nią jestem ;)) wpada w obłęd ;)
      Co do testowania ze sklepu, to mnie to jednak nie leży.
      Pozdrawiam!
      O.

  24. pioterowa

    Ten sam dylemat mialam dwa lata temu. Maz rozwiazal go kupujac mi czytnik. Na poczatku nie moglam sie przyzwyczaic, teraz chwale sobie bo jest zawsze pod reka. Nie przeszkadza mi to kupowac i wypozyczac ksiazek papierowych. Jeszcze nigdy z ksiegarni nie wyszlam z pustymi rekami. A przede wszystkim w tym przypadku liczy sie dla mnie natychmiastowy dostep do ksiazek i tyle.

    • Obiezyswiatka

      Pioterowa, to zostałaś postawiona przed faktem dokonanym ;) Taka metoda pewnie i mnie by się przy czytniku przydała ;)
      Pozdrawiam!
      O.

  25. Ja to klasyczna jestem – dla mnie książka to papier i szeleszczenie kartek. O czytniku tylko czytałam :D

    Pozdrawiam serdecznie!

    • Obiezyswiatka

      Ken, może i w czytniku jest taka opcja, żeby włączyć odgłosy szeleszczących kartek? :)
      Dobrego popołudnia.
      O.

  26. Grzegorz Pieńkowski

    przyszłością jest książka mówiona
    siadamy wygodnie albo grzejemy bigos (w kociołkach.. jak to pisał wieszcz) i słuchamy

    ..słuchamy głosu Holoubka, Fronczewskiego czy Kolbergera ,którzy dzieła czytają wielkie
    a oni też wielcy

  27. Zdecydowanie książka papierowa, ale ebookiem nauczyłam się nie gardzić, sprawdza się np podczas podróży. Pozdrawiam,

    • 5000lib, w końcu nie kupiłam. Nie umiem wybrać. Wszystkie mi się podobają ;) Najlepiej by było, żeby mi ktoś sprawił taki prezent :)
      Pozdrawiam!
      O.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *